Strona:Maria Konopnicka - Ludzie i rzeczy.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


V.

Pomiędzy więzieniem na Złotej a Sybirem, stoi — pośredni etap — arsenał.
Arsenał jest to gmach posępny, ciężki, którego mury przesiąknięte chroniczną wilgocią, podziurawione są, opatrzonemi mocną kratą oknami w półkole. Pomimo wszystko, co dla zamaskowania tych murów zrobił p. nadzorca, człowiek obdarzony niezwykłym zmysłem organizacyi i wielki miłośnik ogrodownictwa, pomimo całą tę działalność, jaką tu rozrzucił, mury te nie straciły na zewnątrz nic ze swojej ponurej grozy. Jest to prawdziwe więzienie, „warownia“ jak tu nazywają niektórzy; a ciężka brama, jaka się do niego otwiera, wydaje zgrzyt przeciągły, do ludzkiego jęku podobny. Podwórze wewnętrzne wygląda jak piękny — ogródek, z fontanną, klombami kwiatów, trawnikami, wśród których wznoszą się dawniej sadzone drzewa. Wprost wejścia jest piękna stylowa brama kamienna z czasów Batorego, która niegdyś zamykała lazaret wojskowy.
Bardzo szerokie schody prowadzą na obszerne jasne kurytarze, które umiano obecnie dosyć przewiewnemi uczynić.
Wzdłuż kurytarzy kilkadziesiąt warsztatów tkackich ustawionych jest pod ścianą, jeden za drugim* a każdy z głuchym łomotem podnosi