Strona:Maria Konopnicka-Śpiewnik historyczny.djvu/053

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sam pan Madaliński
Komendą dowodzi,
Kochają go wszyscy,
I starzy i młodzi!

Aż przychodzi rozkaz
Od rządzących Stanów:
— Panie Madaliński,
Rozpuść swych hułanów!

Patrzą się Moskale
Krzywem na cię okiem,
Nie chcą mieć takiego
Rębacza pod bokiem.

Zmarszczył się dowódca,
Wąsa gniewnie jeży: —
— Zrobię, jak da Pan Bóg,
I jak się należy!

— Cóż wolicie, bracia,
Wiary swojej pyta:
Bić się, czy się rozejść?
— Bić! — krzykną — i kwita!

Wpadli na Prusaka
Nim słońce zagasło,
Do walki za Polskę
Pierwsze dając hasło.