Strona:Mali mężczyźni.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


obowiązki, zasługiwali na hojne wynagrodzenie, jakie im dawał, lecz inni zaniedbywali cząstki wyznaczone im do uprawy. Chociaż był z nich niezadowolony, nieustając jednak w cierpliwości, pracował on tysiące lat, i wyczekiwał obfitego plonu.“
„Musiał być bardzo stary,“ odezwał się Adaś, wpatrując się bacznie w wuja, żeby nie stracić ani słowa.
„Cicho, Adasiu, to czarodziejska bajka,“ szepnęła Stokrotka.
„Mnie się zdaje, że to arregorya,“ odrzekł Adaś.
„Co to jest arregorya?“ zapytał badawczy Tomek.
„Odpowiedz mu, Adasiu, jeżeli potrafisz, i nie używaj wyrazów, których znaczenia nie jesteś pewien,“ odezwał się pan Bhaer.
„Ja wiem, bo mi dziadunio powiedział. Arregorya to bajka lub opowieść, mająca jakieś przenośne znaczenie. Moja ,Powieść bez końca‘ jest z rzędu takich, dla tego, że dziecko wyraża w niéj duszę. Prawda, ciociu?“ wykrzyknął Adaś, chcąc koniecznie dowieść, że dobrze mówi.
„Tak, mój drogi, opowieść wuja także jest allegoryą, pewna tego jestem; wsłuchuj się więc pilnie i staraj się odgadnąć jéj znaczenie,“ odparła pani Ludwika, biorąca we wszystkiém niemniéj żywy udział, jak chłopcy.
Adaś uciszył się, a pan Bhaer mówił daléj poprawną angielszczyzną, gdyż od lat pięciu zrobił wielkie postępy i przypisywał je swym wychowańcom.
„Pewnego razu, ów ogrodnik dał kilkanaście kwater jednemu ze swych pomocników z zaleceniem, aby próbował bacznie, co się da na nich najkorzystniéj uprawiać. Sługa ten nie był ani bogaty, ani mądry,