Strona:Mali mężczyźni.djvu/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


będziesz tylko postępował zaraz za słoniem, w czasie pochodu,“ odezwał się Adaś urządzający widowisko.
„Mam nadzieję, że kiedyś ludzie będą tak dobrzy dla tego biedaka, jak teraz moi chłopcy,“ powiedziała pani Bhaer, zadowolona ze skutku swych nauk, gdy Dick przesunął się koło niéj z miną bardzo uszczęśliwionego, choć wątłego dromadera, obok wspaniałego słonia, którego przedstawiał gruby Nadziany.
Jakubek byłto chłopak bystry, ale i chytry zarazem, którego oddano do téj szkoły z powodu jéj taniości. Niejeden nazwałby go sprytnym, lecz ten rodzaj sprytu nie podobał się panu Bhaer. W jego oczach ta chytrość nad wiek i żądza pieniędzy, były zarówno kalectwami, jak jąkanie się Dola i garb Dicka.
Czternastoletni Antoś takim był, jakich się napotyka tysiące. Nieustawał nigdy w ruchu, w figlach, w psotach. Domowi nazywali go „huraganem“ i w ciągłéj byli obawie, żeby nie spadł z krzesła, nie uderzył się o stół, lub nie upuścił czego na ziemię. Przechwalał się z różnych umiejętności, ale mało co potrafił zrobić. Względem małych chłopców odgrywał fanfarona, a dużym pochlebiał się znowu. Niebędąc zupełnie złym, należał jednak do rzędu tych dzieci, które łatwo sprowadzić z dobréj drogi.
Jerzy był zepsuty przez zbyt pobłażliwą matkę, która go tak karmiła słodyczami, że aż stracił zdrowie, a wówczas wydawał jéj się znów zbyt wątłym do nauki. Doszedłszy w ten sposób do lat dwunastu, stał się blady, obrzmiały, ociężały, cierpki i leniwy. Ktoś ze znajomych namówił wiec matkę, żeby go wysłała do Plumfield, i tam przyszedł wkrótce do siebie, gdyż dawano mu rzadko łakocie, zmuszano do częstego ruchu, a naukę udzielano w tak przyjemny sposób, że odzyskał zdrowie duszy i ciała. Zdumiona nim matka,