Strona:Mali mężczyźni.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w klasie, żeby grać w szachy, w tryktrak, lub urządzać bójki, deklamacye, rozprawy, i tragiczne przedstawienia. W lecie schodzili się w stodole, lub w lekkich strojach siadali przy strumyku. Można powiedziéć, że mowy płynęły wówczas, bo skoro mówca nie podobał się, słuchacze zimną wodą gasili jego zapał. Franz jako przewodniczący, sprężyście strzegł porządku. — Pan Bhaer nie mięszał się nigdy w ich sprawy, a w nagrodę za tę roztropną wstrzemięźliwość, zapraszali go niekiedy, by się przyjrzał ich tajemnicom, które go bardzo bawiły.
Przybywszy do Plumfield, Andzia także zapragnęła należéć do klubu, co spowodowało wielkie wzburzenie i rozterki między członkami. Bezustanku podawała im prośby ustne lub pisane, przerywała uroczyste posiedzenia, lżyła ich przez dziurkę od klucza, bębniła we drzwi, albo pisała szydercze uwagi na murach i płotach, zaliczała się bowiem do „irrépressibles“. Ponieważ te nalegania okazały się bezowocnemi, dziewczęta, za radą pani Ludwiki, ustanowiły własną instytucyę, nazwaną „Grzecznym klubem“. Gościnnie zaprosiwszy młodzież wyłączoną z klubu nieprzyjacielskiego, przysposabiały tak smaczne kolacyjki i zajmujące rozrywki, że starsi chłopcy, jeden po drugim, objawiali chęć uczestniczenia w ich wykwintnych zebraniach. Wskutek wielu narad, uczynili nawet wniosek za wymianą objawów życzliwości. Odtąd członkowie „Grzecznego klubu“ bywali do nich zapraszani ku ozdobie zgromadzenia; damy zaś uprzejmie odpowiedziały na ich pojednawcze kroki, i obie instytucye kwitły długo i szczęśliwie.