Strona:M. Zalewska - Przynęta na Wilki.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że to ja sama ubrałam Basię. Ale upewniam cię tateczku, że nie.
Jej miła twarzyczka zmieniona ogromnie, rozczuliła pana Dębskiego, który jednak nie dał tego poznać po sobie.
— Więc dobrze, panieneczko, — rzekł poważnie, — przeprowadzimy śledztwo.
Przy tych niezrozumiałych słowach, Helenka, już nieco uspokojona, szeroko otworzyła zdumione oczęta: czy tatuś traktuje sprawę poważnie, czy też bawi się jej kosztem? Dziewczynka nie wiedziała. W każdym razie byłaby to zupełnie nowa ciekawa zabawa, niepodobna do zwykłych zabaw dziecięcych.
— Przeprowadzimy śledztwo, a teraz może panienka już odejść, — rzekł tatuś.
— Dobrze, odparła dziewczynka cichutko i nieco zmieszana skierowała się ku drzwiom, kiedy usłyszała głos: