Strona:Lutnia. Piosennik polski. Zbiór trzeci.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Miecz mi dał w usta, napełnił grzmotem
Piersi swojego śpiewaka,
Lotnej mię strzały uczynił grotem
Do swego włożył sajdaka.

I rzekłem: «Panie! pracuję marnie —
«Napróżne moje wołania,
«Jeśli twa łaska ich nie ogarnie,
«Jeśli im nie dasz słuchania.»

A Pan rzekł: «Ciebie za sługę wziąłem
«I pójdzie ci ku nagrodzie,
«Do ciebie będą garnąć się społem,
«Tobą się chlubić w narodzie.

«Nie jeno Juda słuchać cię będzie —
«Narody oświecisz cudze;
«I będzie głos twój słyszany wszędzie,
Dam chwałę mojemu słudze.

«Cień mojej ręki tobie puklerzem —
«Drogi przed tobą rozbłyszczę,
«Pieśń twoja ludu będzie przymierzem
«A co zapowiesz, ja ziszczę.»