Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/251

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


PERCY BYSSHE SHELLEY
Fragment: do przyjaciela, który opuścił więzienie


Co do mnie, przyjacielu, choć łzy ciche mącą
Słaby mój wzrok, a serce nieprzebrane wzbiera
Od uczuć, że aż radość męką jest piekącą,
Lecz — gdy fałsz przed twym głosem pierzcha jak chimera —

Dzięki ci — niechaj tyran brzęczy
Pękami żelaz — tak, niech jęczy
Z wściekłości, zaś — jak ze snu siła —
Z lochuś wyłonił się, gdzie wbiła

Łańcuchy przemoc a nie mogla spętać duszy,
Która kajdany, ludzkość całą skuwające, prędzej później skruszy.