Strona:Lucjan Szenwald - Utwory poetyckie.djvu/241

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ROBERT BROWNING
Pierwsza droga miłości
I

Zbierałem pęki róż przez cały lipiec.
Dzisiaj oberwę płatki i rozsypię
Po drodze, która wiedzie do mojego domu o srebrnych okapach.
Czy przejdzie tędy Maria? Czy zwabi ją zapach?
Niestety, idzie lasem. Nie szkodaż kwiatów czasem?
Nie szkodą! Przecież mogła iść wśród kwietnych pasem.


II

Od roku wprawiam się i o tym marzę,
Żeby nauczyć się grać na gitarze.
Dzisiaj podkradnę się pod okno Marii!
Ach! Maria nie chce słuchać mojej arii?
Gitarę zawieszam na drzewie. Strun nie rwę w bezsilnym gniewie.
Cóż z tego? Przecież mogła usnąć przy moim śpiewie.


III

Kochać uczyłem się przez całe życie.
Dzisiaj wypadnie mi stanąć na szczycie
I wypowiedzieć wszystko: Raj czy Piekło?
Ach, z rąk mi niebo promienne uciekło!