Strona:Lucjan Siemieński-Portrety literackie.djvu/294

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


razu inaczéj, niż dziś bywa użyty — stała się socyalną.
Chcąc opowiedzieć jak się ten cały proces wewnętrzny odbył, jak się z jednego wywięzywało drugie, zaszlibyśmy daléj, niż krótkie to wspomnienie pozwala. Dość, że poezye Adama wprawiły umysły w ruch i szał o jakim niesłyszały dzieje nasze, chyba żebyśmy chcieli szukać porównania do owéj zażartéj za Zygmuntów polemiki sekciarzy z kościołem i między sobą, z tą różnicą, że tam zwycięztwo nie przy nowatorach zostało, i że w pisma ich chyba uczony szperacz zagląda.
Mickiewicz czy znudzony nauczycielstwem na małem miasteczku, czy wyleczony w samotności z ran zadanych przez miłość, czy ośmielony wrażeniem, jakie utwory jego zrobiły w świecie — opuścił Kowno i pojechał do Wilna; najpewniéj aby połączyć się z przyjaciółmi, do których tęsknił. Jakoż stanąwszy w tém kole, gdzie wszystkie serca biły w jeden takt, gdzie go kochano, gdzie się dzielono każdą myślą i wszystkiem co kto miał, odpadła mu chęć do profesury. — Któryś z wielbicieli poety mający wpływ u księcia kuratora, wyrobił to, że go uwolniono z obowiązkowych pięciu lat nauczycielstwa i pozwolono pozostać