Strona:Lubiński - Wianek z Górnego Śląska.djvu/21

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wróżba w burzy.

Na kościołku chorągiewka
Smutnym jękła głosem;
Wiatr, co tam od wschodu wieje,
Trącił nią ukosem.

Las zaszumiał, jakby ze snu
Przebudził się nagle,
W fale jerzy się jezioro,
Jakby w szare żagle.

Psy wieśniackie w głos zawyły,
By trwogą przejęte,
A na niebie zajaśniły
Dwie tęcze w krzyż spięte.

Jakby grad się sypią wschodem
Strasznych jęków kłęby,
Im wtorują żeru chciwe
Orły i jastrzęby.

Co to będzie?... Strach me łono
Ściska, inne dreszcze
Przelatują,.... już to wróżby
I znaki złowieszcze. —