Strona:Listy o Adamie Mickiewiczu.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rzucano śmieszności?... Kiedy się upokarzał, kiedy żył z ludźmi cichéj wiary i miłującego ojczyznę serca, jak Bohdan Jański, Józef i Bohdan Zalescy, Stefan Witwicki, ksiądz Aleksander Jełowicki i drudzy, kiedy u stóp ołtarza albo w celi klasztornéj szukał balsamu na cierpienia ojczyste, nazywano go jezuitą; kiedy połączony z Michelet’em i Quinet’em począł mówić o potrzebie wiary żywéj, wskazując w historyi postacie wybrane, krzyczano że szaleniec i sekciarz. Pszonka ogłosił że przekupiony. Kiedy śród panów świata godności swojéj strzegł, nazywano go pysznym; kiedy cierpiąc sam i gotów do poświęceń, nie dozwalał zasnąć duchowi narodowemu, złorzeczyli mu, nazywając rewolucyonistą i demagogiem; kiedy konał w Konstantynopolu, pustota wyśmiewała się że żydowskie pułki formuje w Mołdawii. Biedniż my ludzie z naszemi sądami... Nie czytałem tego co w ostatnich czasach popisano o dziełach Adama, ale dochodzą mnie głosy, że poświęcają jego wielkość i charakter wielkości i charakterowi Zygmunta; tak więc mistrza szkoły przegórowali uczniowie a dobrocią zaćmili: Juliusz, który tak szedł w jego ślady, że aż mu na nogi następował i Zygmunt.
W jednym z poprzednich listów wspomniałem o pochodzeniu Irydyona, a teraz dodam, że i Przedświt niesie na sobie blaski czwartego tomu; i tu poeta jak tam, tylko nie w więzieniu jak Konrad, ale na włoskich jeziorach odbiera widzenie przyszłości nieoznaczone numerem, ale obrazami narysowanemi na obłokach. Poeta który je odebrał szydził także, co mu wypomina duch Stefana Czarnieckiego:

Ty nie wdawaj się w szyderstwo;