Strona:Liote.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Myśli, wysławiające ból i śmierć, cóż więcej śród ludzi — gdy tylu jest obłudnych i bojaźliwych — napotkać mogą, prócz jednej nienawiści. Niech będą głosem prawdy szczerej i nieulęknionej — tembardziej znienawidzone zostaną i wyklęte. Nienawidźcie ich, poczciwcy, którzy kłamstwu chętnie dalibyście świadectwo, gdyby odeń spłynąć na was miała łaska bezbolesnego i długiego żywota — i nienawidząc, kamienujcie myśli te kamieniami, jakie do ręki wam poda upragnienie życia za jakąbądź cenę. Wiedzcie jednak, iż uczczenie kłamstwa nie jestto jeszcze obmierzłej prawdy pochów. Daremna! Nad ukamienowaną ubijecie ziemię i darnią ją obłożycie i głazem jeszcze przyciśniecie i na straży Milczenie z jednej, a Niepamięć z drugiej postawicie strony. Daremna! Nie będzie to jej zabicie, wstanie ona, jako opary wstają nad cmentarzyskami i zasnuje blask ucztowania waszego.