Strona:Lewis Wallace - Ben-Hur.djvu/311

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Skąd ty, podły Żydzie — rzekł — możesz mieć 20 talentów? Pokaż mi je zaraz.
— Sanbalat uśmiechnął się z wyrazem wyższości a podając kartę Messali, rzekł krótko: — Tu.
Messala czytał:

Lewis Wallace - Ben-Hur str 311.png
W Antyochii 16 Tammuz.

„Właściciel niniejszego pisma, Sanballat z Rzymu, złożył u mnie pięćdziesiąt talentów w monecie cesarskiej.

Simonides.

— Pięćdziesiąt talentów — powtarzano wśród ogólnego osłupienia.
Nagle Druzus wystąpił z tłumu i krzyknął:
— Na Herkulesa! pismo łże i Żyd łże. Któż prócz Cezara może taką rozporządzać kwotą! Za drzwi z tym bezwstydnym oszustem! Precz z białym!
— W słowach Rzymianina przebijał gniew, a słowa jego powtarzano z wściekłością. Sanbalat zaś nie zmienił pozycyi; przeciwnie, zdało się, że w miarę wrzasku, uśmiech jego nabierał szyderstwa i jakiegoś groźnego wyrazu. Nareszcie zabrał głos Messala:
— Powiedz, żali ci nie dawałem sześć przeciw jednemu? Czy tak, Żydzie?
— Tak — odparł Żyd spokojnie.
— Kiedy tak, to wolno mi także postawić warunki.
— Dobrze, ale z zastrzeżeniem, że suma nie będzie małą.
— Napisz więc pięć zamiast dwudziestu.
— A posiadasz tyle?