Strona:Lew Tołstoj - Wiatronogi.djvu/60

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


spodnie. Kitel i spodnie były w takim gatunku, na jakie może sobie pozwolić tylko milioner, bielizna także.
Zegarek miał angielski, podeszwy od butów były niezwykłej monstrualnej grubości. Sierpiński puścił w ciągu życia majątek wartości 2 milionów i jeszcze pozostało mu 120 tysięcy długów.
Po straceniu takiego kąska zostaje człowiekowi pewien rozmach życia, który zapewnia kredyt i pozwala przeżyć wykwintnie jeszcze jakie dziesięć lat. Właśnie upływały te lata, rozmach stracił pierwotną siłę i Gotfryd zaczynał odczuwać, że życie jest smutne; zaczynał też pić, a raczej odurzało go już wino, czego przedtem nie doświadczał zupełnie, bo pić właściwie nie zaczynał i nie kończył nigdy. Najbardziej uwydatniał się jego upadek w niespokojnym spojrzeniu (oczy mu poczynały biegać), w niepewności ruchów i intonacyi głosu. Z rodzaju tego niepokoju można było wywnioskować, że jest on bardzo świeżym nabytkiem, że Gotfryd w ciągu swego życia przywykł niczego się nie bać i że dopiero teraz ciężkie przejścia doprowadziły go do tego lęku, tak sprzecznego z jego istotą.
Gospodarz i gospodyni zwrócili uwagę na ten jego stan i zamienili wymowne spojrzenie, odkładając do łóżka bardziej szczegółowe rozpatrzenie tej sprawy. Tymczasem nietylko tolerowali Sierpińskiego, ale nawet mu nadskakiwali.