Strona:Lew Tołstoj - Wiatronogi.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wietrze, moja woda. Słowa te uderzyły mnie niezmiernie. Bezustanku myślałem o nich i dopiero później, gdym miał sposobność wejść w najróżnorodniejsze stosunki z ludźmi, zrozumiałem nareszcie, jakie znaczenie przypisują ludzie owym dziwnym wyrazom. Cała rzecz polega na tym, że ludzie kierują się w życiu nie według czynów, treści — a według słów, formy. Nie tyle ich nęci możność czynienia lub nieczynienia czegokolwiek, ile możliwość rozprawiania o rozmaitych przedmiotach za pomocą pewnych umówionych wyrazów. Do szeregu słów, mających niezwykłą wagę wśród ludzi, należą wyrazy mój, moja, moje, które ludzie stosują do rozmaitych rzeczy, przedmiotów i istot, nawet do ziemi, ludzi i koni. Ludzie się umawiają, że o pewnej rzeczy tylko jeden z nich ma prawo powiedzieć moje. I ten, komu w tej oryginalnej zabawie wypadnie o największej ilości przedmiotów powiedzieć moje, używany jest za najsilniejszego pod słońcem. Dlaczego tak jest — nie wiem; ale tak jest! Nieraz próbowałem sobie objaśnić tę zagadkę z punktu widzenia bezpośredniej korzyści, ale przekonałem się, że takie tłumaczenie nie ma racyi bytu. Naprzykład, wielu z tych ludzi, którzy mnie nazywali swoim koniem, nie korzystali z moich usług zupełnie, natomiast dosiadł mnie kto inny. Również nie oni mnie karmili; świadczyli mi dobrodziejstwa także nie