Strona:Lew Tołstoj - Djabeł.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Mówicie, że człowiek sam przez się nie odróżnia dobra od zła, że wszystko zależy od środowiska. Ja sądzę, że wszystkiem kieruje przypadek. A na dowód opowiem wam coś o sobie...
Tak zaczął, szanowany przez wszystkich Iwan Wasyljewicz, przerywając rozmową, która toczyła się między nami. Mówiliśmy o tem, że dla osobistego udoskonalenia się, trzeba zmienić warunki, wśród których się żyje. Nikt właściwie nie mówił tego, że człowiek nie odróżnia zła od dobra. Iwan Wasyljewicz miał zwyczaj odpowiadać na własne myśli, nasuwające mu się w czasie rozmowy, a potem dla udowodnienia ich, opowiadać wypadki ze swego życia.
Teraz zrobił to samo.
— Opowiem coś o sobie. Całe moje życie ułożyło się tak, a nie inaczej nie z racji środowiska, a zupełnie z innego powodu.
— Z jakiego? — spytaliśmy.