Strona:Leo Lipski - Powrót.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


on był jak przyrząd. I nic sobie wtedy z niego nie robiłam, ale byłam zadowolona. I on to zrobił bez prezerwatywy, zresztą mam już miesiączkę. Z początku nie mógł tam trafić, bo ja nic nie robiłam, aby mu ułatwić. Leżałam. I to wcale nie bolało. Pieczenie gorącej oliwy, ale nie bardzo. I krew. To wszystko.

Pewnego razu oni, a właściwie on, usuwał jej przed pójściem na plażę zbyteczne włosy na łydkach, mimo że to nie było potrzebne.

Pewnego razu powiedział do niej:
— Istnieje jeszcze rzecz, którą zataiłem przed tobą. Ta rzecz, ta osoba — nie jest z twojego świata (to była częściowo prawda).
Nazywała się Maryla. Kiedy moje mieszkanie stawało się nie do zniesienia i mój bechstein szczerzył do mnie klawiaturę jak trup, telefonowałem do niej i ona mówiła „przyjdź”, z wyjątkiem jednego razu (to była prawda). Była spokojna, silna, i miała ładne, mocne nogi, blond włosy, niebieskie oczy.
Więc ja telefonowałem do niej, mogła być nawet trzecia nad ranem: — Teraz przyjdę do ciebie. — Więc szedłem przez ciemne ulice, miałem głowę obolałą, miałem głowę pełną ciebie, myślałem, że zwariuję. Gdy tylko otwierała drzwi, wszystko opadało ze mnie. Cały niepokój. Po prostu robiło się we mnie cicho. Na stole leżał podręcznik fizyki — chodziła na uniwersytet — na stoliku nocnym tabliczka czekolady. Często byłem tak zmęczony, że w ubraniu zasypiałem. Rano, gdy budziłem się, nie było jej już. Na stoliku kakao w termosie i kartka: — Jestem tam i tam i o tej godzinie.
— Nie jestem zazdrosna o nią (to była prawda).
— Ona umarła na zapalenie płuc.

Pewnego razu ona powiedziała:
— Są słowa piosenki: „Jesienią miłość więdnie jak kwiat...”. To jest fałsz. Wiosną więdną stare miłości. (Była wiosna).

Pewnego razu przyszła do niego i on leżał nie bardzo chory w łóżku, miał lekką grypę, pachniał bardzo sobą i potem, był nieogolony (ciemne smugi), miał tłustą skórę.
Wtedy Ewa pierwszy raz chciała czegoś wyraźnie od niego i wśliznęła się do łóżka, nie pytając o jego zgodę; zgwałciła go po prostu.

Pewnego razu on pisał (ona leżała na piasku i opalała się): „Wodotryski tańczą w słońcu. Jestem zawieszony w świecie jak