Strona:Leo Lipski - Niespokojni.djvu/102

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Czytał dużo; szybko, często powierzchownie. Ale sondował te miejsca, które mu były potrzebne, głęboko i błyskawicznie; odnajdywał je, czasem ukryte w nieoczekiwanych miejscach, na przestrzeni olbrzymiej książki, instynktem zawodowego różdżkarza, poszukiwacza wody. (Z „Uczty” Platona wypisał tylko to miejsce, w którym jest mowa o leczeniu histeryczek).
I gromadziły się fakty, teorie, wyniki doświadczeń, wzdłuż jego hipotez, czasem niecałkiem świadomych, jak opiłki żelaza gromadzą się wzdłuż namagnetyzowanej sztabki.