Strona:Leo Belmont - Markiza Pompadour miłośnica królewska.djvu/131

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Ale obecnie w tem otoczeniu z umiłowanych przedmiotów, harmonizujących z jej artystyczną duszą i świadczących o jej niesłychanej energji — czuła się nad wyraz smutną, wyczerpaną wbrew wszelkim wysiłkom. „Twoja miłość jest zbyt zimna!“ — wczorajsze słowa Ludwika brzmiały natrętnie w jej uszach. I nie miała na ustach tego czarującego uśmiechu wesela, który uchwycił tak genialnie Latour dla pamięci wieków — na wargach jej ślizgał się gorzki uśmiech beznadziei...
W pokoju panowała cisza...
Wspaniały wyżeł angielski drzemał na dywanie pod piecem. Nagle drgnął — otworzył oczy — nasłuchiwał...
Pani Hausset stanęła na progu.