Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   49   —

polski od Warszawy, musi być przedstawicielem wszystkich mieszkańców Warszawy, z wyjątkiem chyba mniejszości rosyjskiej, której opiekuńczy rząd dał odrębnego przedstawiciela.
Ale prawdą jest, że gdyby kandydat-Polak obrany był samemi tylko głosami żydowskiemi — wbrew wszystkim polskim, to jakkolwiek à la guerre comme à la guerre, byłoby to nadużycie prawa wojny, co do którego musiałby głęboko zastanowić się w swojem sumieniu.
Lecz kandydat-robotnik, prócz swojego głosu, który liczą zawsze kandydaci, ma jeszcze dwa.[1]
Powiecie: trzy polskie głosy to mało!
Odrzuććcie fikcję i spójrzcie prawdzie prosto w oczy.
Któż z was uważa za idealne prawo wybory dwustopniowe, któż widzi szczyt geniuszu prawodawczego w podziale Warszawy na cyrkuły żydowskie? Jakaż magja przywiązana jest do cyfry ośmdziesiąt trzy i co za kabalistyka pozwala wam twierdzić, że 34 jest więcej niż 46, a 3 nie jest więcej, niż 34?

Jeżeli macie słuszność, że 34 głosy polskie jest więcej niż 46 głosów żydowskich, bo słusznie powiadacie, że za pierwszymi jest 13 tysięcy wyborców, a za drugimi tylko 9 tysięcy, to zechciejcie zważyć, że za owymi trzema robotniczemi głosami stoi w tej chwili z górą pół setki tysięcy wy-

  1. Rezultat wyborów: ND + Konc. — 46, Nac. żyd. — 34. Robotn. — 3, razem 83 wyborców.