Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   46   —

pieczeństwa żydowskiego“, czas, aby burżuazyjna myśl społeczna, sterroryzowana przez nacjonalizm żydowski, przejrzała i wejrzała w głąb siebie, i poznała, że połowa czynnej armji wyborczej z pod sztandarów polskich wybierała Dmowskiego tylko jako Tytusa ku zburzeniu Jerozolimy w Warszawie, a połowa — niby większa, zaś w istocie mniejsza, rdzennych wojowników wybrała Kucharzewskiego tylko jako wodę śwuęconą ku odżegnaniu djabła żydowskiego.
Czas jest, aby społeczna myśl polska sumiennie sprawdziła, czy istotnie jedynym kandydatem polskim po pogromie drugiego „jedynego“ kandydata polskiego (Dmowskiego) jest p. Kucharzewski.
Zdaje się, że wolno jest myśleć nietylko pod hypnozą niebezpieczeństwa żydowskiego, że wolno w kolegjnm wyborczem szukać i po za p. Kucharzewskim kandydata, posiadającego naturalny indygenat polskości i niemmejsze od przypadkowo przepadłego i przypadkowo ocalonego kandydata prawo reprezentowania Warszawy!
Wolno tembardziej, że obie strony: tak narodowa demokracja, jak i koncentracja, a z nimi wszyscy macherzy opinji polskiej, potrafili tylko jedno: oddać Warszawę nacjonalizmowi żydowskiemu, który widział nie dalej końca swego nosa, ale wobec „rasowych“ rozmiarów tego szlachetnego organu, o wiele dalej, niż „rdzenni“ zbawiacze ojczyzny. I dziś trzyma nas w szachu!...

∗             ∗