Strona:Leo Belmont - A gdy zawieszono „Wolne Słowo”.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   44   —

To nie jest cała opinja — jak powiedział Pythagoras.


∗             ∗

Dobrze rachujący czytelnik łatwo się przekona, że pan Kucharzewski, którego listy otrzymały nawet nie o cały a tysiąc więcej głosów, jest przedstawicielem 1/114 t. j. 0,80% ludności warszawskiej.
Jako wódz „mnóstwa“ skoncentrowanych partji, jest on tylko rzecznikiem — że tak powiemy — większej połowy głosów polskich. Przyczem, nie obwijając rzeczy w bawełnę, wyznajmy, że zyskał osobiście o przeszło tysiąc głosów więcej od Dmowskiego, tylko jako pupil partji, którą zwalczał, wystawiony z kwaśnym uśmiechem niebywałej politycznej szlachetności na liście swego niedoszłego pogromcy.
A wyjąwszy szydło z worka i mówiąc rzeczy, o których wróble nie śpiewają tylko na dachu „Nowej Gazety“, trzeba wyznać, że pogrom, który on i koncentracja sprawili N. D-cji, zawdzięczają tysiącowi pięciuset głosów żydów, którzy abstynowali od hasła żydowskiej abstynencji wyborczej.
Dziś zaś, jeżeli ma pono za sobą wszystkich narodowych demokratów, to smakuje im tylko tak, jak musztarda po obiedzie, którego nie dostali. I jest drogi, tylko jako piorunochron od gromów Mojżeszowych.
Jakkolwiek jest za nim „Kurjer Poranny“, który nie godzi się całkiem na jego polityczną solidarność z Kołem i zwalczał jego poglądy jeszcze przed narodzinami jego w kandydackiej kolebce; jakkolwiek jest za nim realistyczne „Słowo“, które jest całkiem przeciwne zapowiedzianej przezeń tak-