Strona:Legendy, podania i obrazki historyczne 02 - Chrobry.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


miecz pękł mu na dwoje. Król, walczący obok, podał mu natychmiast inny, i ten jednak pękł również, a mimo to rycerz wyszedł z walki zwycięzcą. Ten miał odtąd przezwisko Trzaska, a na tarczy dwa złamane miecze.
Te podania wskazują, w jaki sposób często powstawały t. zw. herby, t. j. znaki, którymi się rycerze odróżniali, jak my dziś nazwiskami, ponieważ były one dziedziczne i dzieciom przypominały chlubne czyny przodków.
Siła i waleczność wówczas były w wielkiej cenie, gdyż od nich zależało bezpieczeństwo kraju. Król potrzebował ciągle odważnych i silnych ludzi, bo jego wojownicy ginęli w nieskończonych bojach, w których krew przelewali, oddawali życie. Młode życie, pełne nadziei.
Lud kmiecy patrzał na tych obrońców z ufnością, czuł się pod ich strażą bezpieczny, a gdy którego zbrakło, układał legendy, gdyż łatwiej było wierzyć w sen wiekowy, niż w śmierć tych ludzi, w żelazo zakutych, potężnych, jak bogowie.
Dlatego wojsko Bolesława śpi dotąd w głębi Tatr.





W klasztorze.


Poranek, wiosna, dzień ciepły, słoneczny. Wszystko tchnie wonią, świeżością i szczęściem: poważne lasy gwarzą z cicha listeczkami, mienią się kwieciem łąki, zielenieją zboża, pluszczą rybki w błyszczącej, migotliwej fali, brzęczą owady, śpiewają ptaszęta — tysiące głosów, barw, blasków