Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/181

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



W okręgu, zwanym Toiczi, w prowincji Jamato, mieszkał szlachcic zaściankowy, nazwiskiem Mijata Akinosuke. W ogrodzie Akinosuke rosło wielkieł stare drzewo cedrowe, w cieni którego zwykł by, drzemać w upalne dnie. Pewnego, bardzo upalnego południa, siedział pod tem drzewem z dwoma przyjaciółmi, zaściankowymi szlachcicami, jak i on, gawędząc i popijając wino, gdy naraz uczuł się bardzo sennym, tak sennym, że, przeprosiwszy swych przyjaciół, poprosił ich o pozwolenie zdrzemnięcia się w ich obecności. A kiedy legł u stóp drzewa, miał sen następujący:
Śniło mu się mianowicie, że, leżąc w swym ogrodzie, ujrzał naraz orszak, podobny do świty wielkiego daimja, schodzący z najbliższego wzgórza tak, że mógł mu się dokładnie przyjrzeć. Był to bardzo wielki orszak, znacznie większy, niż wszystkie, które dotychczas widział — cała ta procesja szła prosto ku jego sadybie. W orszaku tym zauważył wielką liczbę bogato, przybranych młodych ludzi, którzy ciągnęli obszerną karocę dworską z laki, tak zwaną goszo guruma, strojną w jasnobłękitny jedwab. Orszak, znalazłszy się w niewielkiej odległości od jego domu, zatrzymał się i jegomość jakiś, w bogatym