Strona:Lafcadio Hearn - Czerwony ślub i inne opowiadania.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


do skutku prawdopodobnie, dzięki jakiemuś pokrewieństwu w poprzednim stanie istnienia, i wierzę, że ten szczęśliwy stosunek połączy nas znowu w życiu przyszłem. W tem życiu jednakże stosunek nasz skończył się — musimy się rozstać. Błagam cię, odmów za mnie modlitwy ze konających, ponieważ ja umieram…
— O, cóż ci się znów zdaje! — wykrzyknął przerażony małżonek — zrobiło ci się poprostu słabo, moja droga… Połóż się na chwilę i wypocznij, a ból z pewnością przejdzie.
— Nie, nie! — odpowiedziała — umieram! — To nie majaczenie — ja wiem z pewnością i na próżno, drogi mój mężu, ukrywałabym dłużej prawdę przed tobą: — ja nie jestem człowiekiem. Duszą moją jest dusza drzewa, sercem mojem jest serce drzewa — miąższ wierzby jest mojem życiem — a w tej strasznej chwili ktoś zcina moje drzewo — i oto dlaczego muszę umrzeć!.. Nawet płacz jest już ponad moje siły. Odmawiaj czem prędzej modlitwy ze konających. Czem prędzej!.. Aha!..
Z ponownym okrzykiem bólu, Aojagi pochyliła swą piękną twarzyczkę, starając się ukryć ją za rękawem. W tej samej chwili jednak cała jej postać zdawała się w przedziwny sposób niknąć i ginąć, wciąż, wciąż i wciąż, — aż ku poziomowi podłogi. Tomotada podskoczył… aby ją dźwignąć — ale tu nie było nic do dźwignięcia…
Na matach leżały tylko puste suknie pięknej istotki i klejnoty, jakie miała we włosach; ciało jej przestało istnieć…

Tomotada zgolił głowę, przyjął śluby buddyjskie i został wędrownym kapłanem. Wędrował po wszystkich prowincjach cesarstwa, a we wszystkich świętych miejscach, które zwiedził, dawał na modlitwę