Strona:Kraszewski Kajetan - Ze wspomnień Kasztelanica.djvu/093

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

lecz pełen towarzyskiej ogłady i niezwykle piękny mężczyzna, doszedł do znacznej fortuny, biorąc posagi po trzech żonach; jedna z nich była bezdzietna, z dwóch innych miał trzy córki i dwóch synów. Uposażywszy starsze swe dzieci z pierwszej żony, sprzedawszy resztę majątku i zgromadziwszy kapitały, osiadł dla edukacyi młodszych swych dzieci, podeszły już wiekiem, w powiatowem mieście, gdzie kupił sobie przytem dom z obszernym ogrodem.
W mieście więc starania o rękę mojej żony odbywać musiałem.
Teść mój w żadne papiery państwowe nie wierzył, ani w pożyczki się nie wdawał, wszystko co posiadał miał w złocie i srebrze. Żył nadzwyczaj oszczędnie, a na wydatek wszelki był skąpym, tak, że mało co dokładał do dochodów, jakie miał z obszernej swej posesyi. Ile tracił na bezprocentowym tak znacznym kapitale, łatwo się domyśleć, ale tego nikt mu wytłómaczyć nie mógł. Zbijał zawsze argumentami, ile to papierów unieważniono, ile się napaliło, a kapitałów na procencie umieszczonych przepadło. Prawo hipoteczne, dziś istniejące, było jeszcze instytucyą początkującą. Starzy więc w nią nie bardzo wierzyli.
— Gotówka, to grunt, mospanie — powtarzał zawsze pan miecznik.
W takiem położeniu będąc, urządził się też stosownie. Posesya jego cała była wysoko oparkaniona, okna szczelnie okratowane, bramy i wejścia boczne, warownymi opatrzone zamkami. Mieszkania w swoim domu takim tylko lokatorom wypuszczał, którzy byli