Strona:Korczak Janusz - Jak kochać dzieci. Dom sierot.pdf/62

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Modlitwa.

— On zawsze błaznuje przy stole, a podczas modlitwy robi takie miny, że wszyscy muszą się śmiać. Jest miły i wesoły, ale podczas modlitwy powinien się przyzwoicie zachowywać.
Sekretarz proponował Radzie wydanie prawa o usuwaniu z sali podczas modlitwy tych, którzy niewłaściwie się zachowują, — na przeciąg tygodnia.
Rada uchwaliła odłożyć tę sprawę do czasu, gdy nowy chłopiec zacznie odmawiać modlitwę.
Oskarżony dostał § 4. —

Sędzia przed sądem.

Wylosowano go: miał sądzić. Nie przyszedł — nie chciało mu się.
Dlaczego?
1. bo potem mają pretensję, że za surowe kary dali, albo niesprawiedliwe
2. bo nie lubi sądu, nie chce mieć z sądem do czynienia.
Sekretarz proponuje § 50 i wykluczenie z losowania na 1 do 3 miesięcy...
Nie rozumie!
Nie rozumie, że sądzenie nie jest przyjemnością, a społecznym — może przykrym — obowiązkiem.
Nie rozumie, że sąd może istnieć tylko w tym razie, jeśli będą sędziowie.
Nie rozumie, że: „nie lubię — nie chcę“ — to nie znaczy: „nie będę.“ Bo każdy człowiek musi często robić to, czego robić nie chce, nie lubi.
Jeżeliby Sąd był bez wartości, nikt by się nie zwracał, jeżeli się zwracają, to znaczy, że przynosi pożytek — więc obowiązkiem każdego ułatwiać a nie — utrudniać pracę.
„Mówią, że za surowo, że niesprawiedliwie, — mogą poraz drugi zwrócić się do sądu, mogą apelować. — Na 3000 spraw, sądzonych od początku — były dopiero 4 apelacje. — Kto nie plecie tylko, co mu ślina do ust przyniesie, a dba o sprawiedliwość wyroku, ten może po czterech tygodniach ponownie sprawę