Strona:Koran (Buczacki) T. 2.djvu/557

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



ROZDZIAŁ LXXXV.
wydany w Mekce — zawiera 22 wierszy.
ZNAKI NIEBIESKIE.

W imie Boga litościwego i miłosiernego.

1. Przysięgam na nieba zdobne dwunastu znakami zwierzyńca.
2. Na dzień obiecany;
3. Na świadka i na dzień świadectwa[1];
4. Niech przepadnie, niech będzie przeklęty władca dołu[2]
5. Napełnionego nieustannym ogniem,
6. Kiedy siadał nad nim.
7. Aby sam był świadkiem, tego co cierpieć musieli wierni.

8. Bez żadnéj innéj przyczyny, tylko za to, że wierzyli w jedność Boga i Jego chwalili.

  1. Jedni rozumieją przez świadka, Proroka Mahometa, a przez rzecz na któréj polega świadectwo, czyli którą się świadczyć będą, wiarę. Drudzy rozumieją że tu jest mowa o Aniołach Stróżach, którzy są najlepszymi świadkami czynów ludzkich.
  2. Prawie wszyscy komentatorowie utrzymują, że w tem miejscu jest mowa o Królu prowincyi Yemen, imieniem Du-Nowas który będąc wyznania żydowskiego, kazał chrześćjan rzucać do głębokiéj jamy napełnionéj ogniem i smołą. Uczy Geiger (str. 192) utrzymuje, że ten ustęp Koranu, zupełnie się zgadza z Rozdziałem 3 Daniela, gdzie jest mowa o trzech Izraelitach, którzy nie chcieli kłaniać się bałwanom i zostali wrzuceni do pieca napełnionego ogniem, lecz cudem Boskim zostali wybawieni, ci zaś którzy ich w pomieniony piec wrzucili, ogarnięci temiż płomieniami w gwałtownych męczarniach pomarli.