Strona:Koran (Buczacki) T. 2.djvu/536

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


35. Przysięgam na księżyc,
36. Na noc, gdy się skrywa w swe opony;
37. Na jutrzenkę gdy otoczona światłością wschodzi.
38. Że piekło jest straszliwą przepaścią.
39. I ostrzega ludzi,
40. Postępujących drogą sprawiedliwości, lub którzy się wstecz nie cofają.
41. Każdy odpowie za swe uczynki; Ci którzy zajmą prawicę,
42. Wnijdą do ogrodów rozkosznych; oni natenczas zapytają niegodziwych:
43. Kto was wtrącił do piekła?
44. Nie odprawialiśmy modlitw, odpowiedzą,
45. Niekarmiliśmy ubogich;
46. Wiedliśmy spory z lubiącym niesforność;
47. A dzień zmartwychwstania uważaliśmy za bajkę.
48. Aż śmierć okropna zachwyciła nas!
49. Niczyje wstawienie się nie będzie dla nich użytecznem.
50. Dla czegoż oni oddalili się od wiary?
51. Podobni do dzikiego osła który ucieka od lwicy.
52. Oniby chcieli żeby im Bóg nadesłał rozkaz własną Jego ręką napisany[1];
53. Lecz tak nie stanie się. Tymczasem przyszłość nie przestrasza niewiernych.
54. Tak się nie stanie, Koran przestrzega, niech ten który się chce oświecić szuka światła.
55. Wybrany Pańscy, sami słuchać będą przestróg Boskich. Bóg godzien jest aby się Go bano. Miłosierdzie jest Jego udziałem.


  1. Niewierni powiedzieli do Mohometa, że nie uwierzą w posłannictwo jego, dopóki Bóg nie napisze do każdego z nich własnoręcznego rozkazu, przynajmniej w kilku następnych słowach: NN. wierz w posłannictwo Mahometa.