Strona:Koran (Buczacki) T. 2.djvu/519

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


14. Niech blask jego dostatków i liczba dzieci jego, nie oślepiają ciebie [1].
15. Koran u niego jest tylko starożytną bajką.
16. Ogniem wypalę znamie na jego nosie [2].
17. Ukarałem mieszkańców Mekki, właścicieli ogrodów, którzy przysięgali w dniu następnym zebrać wszystkie swe owoce [3].
18. Niebaczni, dla czegoż przysięgi swéj nie połączyli z ufnością w Boga [4], dodając do swych życzeń: jeśli się to Jemu podobać będzie.
19. Zemsta niebieska ogarnęła ogród.
20. Podczas ich snu, ogród został zniszczony do gruntu.
21. Właściciele przed jutrzenką wzywali się wzajem.
22. Spieszmy się, mówili do siebie, zbierać daktyle.
23. Postępowali i rozmawiali pomiędzy sobą [5].
24. Ubodzy, mówili oni, nie wyprzedzą nas dzisiaj,
25. Oni mieli nadzieję pewnego zbioru.
26. Na widok ogrodu zawołali: Nadzieja nasza zawiedziona.
27. Jesteśmy pozbawieni tych dostatków.
28. Nie zalecałżem wam, dodał z nich najrozsądniejszy, złożyć hołd potędze Boskiéj.
29. Natenczas oni, chwalili jednym głosem Najwyższego i uznali swą niesprawiedliwość;

30. I czynili sobie wzajemne wyrzuty.

  1. Wiersz ten i cztery następne powiedziane są do głównych nieprzyaciół proroka, jakiemi byli: Al’ Walid-Ebn-al-Mokeira, Al’ Aknas-Ebn-Moraik z pokolenia Taif i inni.
  2. Dla tego, że ta część ciała jest na twarzy najwydatniejszą i najwięcéj widzianą. Przepowiednia ta spełniła się, gdyż Al’ Walid w czasie bitwy pod Bedr został raniony pałaszem w nos, i znak ten pozostał do śmierci.
  3. Pewien pobożny staruszek miał pyszny ogród zasadzony daktylowemi palmami, niedaleko miasta Sanach, z którego rozdawał zawsze biednym otrząśnięte wiatrem owoce i kiedy miał je zbierać, uprzedzał dniem pierwej biednych, aby przyszli po część jaka dla nich spadnie za obręb oznaczony koło drzewa. Po śmierci starca, synowie odziedziczywszy ogród, nie naśladowali ojca w dobrym uczynku, i postanowili przed wschodem słońca zebrać wszystkie owoce i nie zostawić nic biednym. Lecz Bóg ukarał ich srodze za to skąpstwo, gdyż gwałtowny uragan połamał w nocy wszystkie drzewa i zniszczył zupełnie ogród.
  4. Przysięgli, to jest umówili się, że nazajutrz rano pozrzynają daktyle z drzewa, lecz nie dodali: Jeśli się Bogu podoba.
  5. Jeden bowiem radził, drugi zgadzał się, inny sprzeciwiał się zniechcenia.