Strona:Klemens Junosza - Przy kominku.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Czekaj-no, czekaj! — zawołał drab.
— Co jeszcze wielmożny pan rozkaże?
— Nie śpiesz się, poszukaj swego cielęcia.
— Nie mam czasu, dalibóg nie mam czasu... Niech pan łaskawy poszuka i znajdzie dla siebie... Ja będę bardzo kontent, jeżeli przyjmie pan ode mnie taką małą bagatelkę.