Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/79

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.





    Uf! gorąco dziś jest... Ktoby się spodziewał, w Warszawie 30° w słońcu... w takiej Warszawie!
    Nie dziwiłbym się, żeby w Wiedniu, bo tam inne zupełnie miasto, tam cywilizacya, tam świat!
    U nas panują jeszcze grube zabobony, ciemnota. Ja sam posiadam w familii takich stryjaszków, co chodzą w długich kapotach i takie ciocie, co noszą peruki. Ja nie jestem zabobonny człowiek, noszę surdut krótki, ubieram się elegancko — moja żona mnie namawia, żebym sobie sprawił perukę, ale to głupstwo jest. Ja byłem w Wiedniu i znam tamtejszą modę.
    Najpierwsi bankierowie noszą łysiny, dlaczego ja nie mam nosić łysiny? To wygląda poważnie i świadczy, że człowiek jest finansista solidny, zahlfähig — wypłatny.