Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/111

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    wyprawę jej dam, choć taka harda; dom każę pobielić z wierzchu i w środku...
    Dziurdziulewicz tryumfuje, bo mnie wziął, chociem niby taki dyplomata; ale nikt nie jest prorokiem w swojej parafii, a jeszcze, jak takie śliczne oczy człowieka prześwidrują, to, paniedzieju, trudno być w Psiej Woli Bismarkiem...