Strona:Klemens Junosza - Maciej.djvu/2

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
MACIEJ
PORTRET
przez
Klemensa Junoszę.


Znała go cała wieś — i ja go znałem dobrze. Osobliwego nie było w nim nic, bo i cóż mogłoby być tak szczególnego w chłopie — a to chłop był, najzwyczajniejszy pod słońcem... mazurskiem.
Nosił sukmanę grubą, ujętą w pasie szerokim rzemieniem, czapkę baranią, wielką jak wronie gniazdo i ciężkie, niezgrabne buciska.
Stąpał w nich jak słoń, a gdy mu się weselić i tańczyć