Strona:Klemens Junosza - Drobiazgi.djvu/87

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    89

    Cóż dziwnego? dałem mu taką dozę opium, po której wół mógłby przespać dwie doby.
    Na drugi dzień, tuląc różę do serca, wyjechałem za granicę, pieszcząc w duszy najpiękniejsze nadzieje, wierząc w to, że przyszła madame Jalapeus będzie ozdobą towarzystw i dumą swego małżonka.
    I kto wie czy zamiary te nie byłyby uwieńczone pomyślnym skutkiem, gdyby nie to, że powróciwszy do domu na wakacye, ujrzałem Hortensyę, już jako panią Męczyszkapską z Ochwacina, piastującą na kolanach chłopaka krzykliwego, o gębie szerokiej jak talerz.
    W poezyi wówczas zaczynał się budzić romantyzm; zapisałem się natychmiast do tej szkoły i zacząłem cierpieć... Znienawidziłem kobiety, aż do chwili w której ożeniłem się z niemką, mająca w wyprawie trzy tuziny szlafmyc i piętnaście tysięcy talarów posagu.
    Życie moje popłynęło równo i cicho... bom wyszedł z epoki młodości, a miłość, jak powiedział uczony mandaryn z dzwonkiem, jest to byk z Tybetu... jest to wąż chodzący naprzód ogonem...