Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/33

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


srebrnych rzeczy, będzie miała trochę pieniędzy. Mało wam jeszcze?
— Mówcie po ludzku. Ile to jest na ruble?
— Dużo, wcale dużo! Sama garderoba, bielizna, pościel, może być warta na moje oko trzysta rubli; srebrne i złote rzeczy dwieście rubli, a posag... no, co do posagu, można się targować. Lufterman deklaruje pięćset rubli, ale jak go mocno przyciśniecie, da więcej. On jest szczery człowiek, chciałby prędko wypchnąć córkę z domu.
Wszyscy umilkli.
Pan Hapergeld, dziadzio Gancpomader, Srul Zwanzig, oparli ręce na stole i zaczęli bębnić palcami, co miało oznaczać wielki pochód myśli.
Pani Jenta też pukała w stół tłustym, krótkim palcem, ale nie odzywała się wcale, nie chcąc przeszkadzać mężowi i ojcu.
Niech oni wpierw skombinują i obliczą, jak się należy.
Po kilku minutach dziadzio Gancpomader rzekł lakonicznie:
— Mało.
— Bardzo mało — powtórzył, jak echo, pan Hapergeld.