Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/32

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jeden przez drugiego opuszcza ceny, starając się odbić straty na fałszywych wagach i miarach, tudzież na możliwie najwyższej lichocie samego towaru. W tym kierunku pomysłowość ich jest niewyczerpana i godna podziwu.
Dalej idą szynkarze. Są to ważne figury w miasteczku i zajmują jedne z najkorzystniejszych posterunków, to też liczba szynków ciągle wzrasta.
Wydziwić się nie można, jakim sposobem w mieścinie, lub osadzie mającej ludności trzy, maximum cztery tysiące, może się utrzymać trzydzieści, a nawet i czterdzieści szynkowni jawnych, przy dość wysokiej opłacie patentowej.
A jednak utrzymuje się. Właściciel sklepu, rzemieślnik mrze głód, szynkarzowi nigdy chleba nie braknie, bo też to jest jeszcze najkorzystniejszy proceder, zwłaszcza gdy kto umie koło niego chodzić.
Jak ten proceder zblizka wygląda i z jakiemi innemi operacyami jest połączony, powiemy później — obecnie chodzi nam o przedstawienie wszystkich sfer małomiasteczkowej ludności, przechodzimy więc z kolei do rzemieślników.
Jest bardzo piękne przysłowie, uwiecz-