Strona:Kazimierz Wyka - Rzecz wyobraźni.djvu/483

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jakież to wyznaczniki wyboru? Wydawca stara się unikać zbyt trudnych, jego zdaniem, liryków Norwida: „Wielokrotnie byłem zmuszony zrezygnować z wielu bardzo pięknych i mądrych liryków Norwida ze względu na ich daleko posuniętą hermetyczność.” Z tą hermetycznością jest jak z poprzeczką dla skoczka wzwyż: nie rozgrzany i na początku konkursu nie weźmie on danej wysokości: później — w miarę lektury — weźmie bez trudu.
Dalszy wyznacznik wyboru to rezygnacja — raz stosowana, raz negliżowana — z publikacji dzieł Norwida, które albo nie zostały przez autora dokończone, albo dochowały się w kształcie zdefektowanym. Ten drugi wyznacznik dotyczy poematów i dramatów. Ponieważ nie doszedł do nas w całości dyptyk sceniczny Tyrtej. Za kulisami, Gomulicki całkowicie rezygnuje z tego arcydzieła. A mimo to wśród poematów nie rezygnuje z A Dorio ad Phrygium, chociaż to poemat ułomny; podobnie z Wędrownym sztukmistrzem. Nie rezygnuje, ponieważ po prostu nie sposób sobie wyobrazić dużej antologii Norwidowskiej bez tych tytułów. Słowem — teoria wyboru inaczej, praktyka wyboru inaczej, a dopatrzeć się w tym zaiste konsekwencji nie sposób.
Główny zaś sprzeciw budzi to, że unikając zasadniczo Norwidowskich destruktów i defektów, Gomulicki sam listę owych defektów pomnożył, dokonując skrótów na własną odpowiedzialność. Pośród poematów skrócił Quidama, Niewolę, Rzecz o wolności słowa; pośród dramatów Kleopatrę i Cezara; nawet wśród liryków niekiedy tak postąpił. Nie masz zgody! Można oczywiście raz jeszcze zawołać z oburzeniem: — Nie pozwalam, i uciec na Pragę. Lecz nie to jest moją intencją. Należy szukać innego wyjścia z niełatwej sytuacji, w jaką popadł J. W. Gomulicki, pragnąc dać z Norwida możliwie najwięcej, a równocześnie mając do dyspozycji określoną liczbę arkuszy drukarskich i słusznie przyjęty podział na tomy.
Widziałbym takie wyjście w ścisłym respektowaniu dwu następujących zasad wyboru: a) żadnego tytułu Norwidowskiego, pod żadnym pozorem tę operację uzasadniającym, nie skracać, skoro i tak za wiele destruktów i stłuczek mamy w tej puściźnie; b) ostrzej eliminować określone tytuły, chociaż dla miłośnika Norwida operacja to przykra. Ale sam poeta powiedział: „Redakcja jest redukcją.”
Pomijam wiersze, ponieważ uwagi co do nich musiałyby być zbyt specjalistyczne i szczegółowe. Jak by drugą z zaproponowanych zasad wypełnić praktycznie wobec dramatów i poematów? Pierwszą bowiem zakładam jako pewnik, z którego wynika