Strona:Kazimierz Wyka - Rzecz wyobraźni.djvu/266

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Polski giserów, którym każdy dzień dorzuca
ziemi na trumnę dwojgiem garści pełnych;
palaczy, oddechem czarnym pchających okręty,
błękitnych oczu, wyblakłych nad złotem tytoniu;
szklarzy, połykających rżniętego szkła diamenty,
miliona płuc charczących w stu parowych koniach.

Oto dokąd zaprowadził poetę Chrystus-giser: Polska giserów. Na ideowej mapie poezji polskiej, niezależnie od czasu, w jakim dana jej połać się wyłoniła, jest to miejsce gdzieś pomiędzy Pieśnią o głodzie Brunona Jasieńskiego a Trzema salwami Broniewskiego, Standego i Wandurskiego. Miejsce więcej niż wystarczające, ażeby wraz z całością propozycji dotyczących nowej wyobraźni, wyobraźni w rdzeniu swoim materialistycznej, zapewnić tak grupie „Nowej Sztuki”, jak Anatolowi Sternowi należne im dawno miejsce na owej karcie.
Drukowany w „Almanachu Nowej Sztuki” (1924) Hymn do futurystów kończył Bruno Jasieński wezwaniem:

idziemy
wydrzeć z lawy metafor
twarz
rysującą się
świata.


1957