Strona:Kazimierz Wyka - Modernizm polski.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


którym przejrzenie filozoficzne i doznane w walce zawody dają prawo do bezwoli. Ale naprawdę o tych pomniejszych lirykach, tak znamiennych dla omawianego ogniwa modernizmu, można by bez zmiany powtórzyć słowa S. Lacka o Dębickim:

To smętny marzyciel, który goni za złudą, to słodki pesymista, który poznał całą głębię życia (nie wydaje mu się ona zbyt głęboka) i widzi jego bezcelowość, to sceptyk, który na analizie swego ja stracił siłę i świeżość młodzieńczą i teraz na próżno szuka szczęścia i słodyczy w swoich marzeniach i we wszystkim, co go otacza. Ale sny wiodą go nieustannie ku źródłom smutków[1].

W tych skargach zachodzą jednakże liczne sprzeczności i niekonsekwencje, bez których charakterystyka uczuciowości modernistycznej byłaby niekompletna. Jednolite i pozbawione sprzeczności wewnętrznych są takie odczucia, jak rozproszenie wewnętrzne, zatrata kierunków przewodnich, niechęć wobec wszystkiego, co by zmuszało do przyjęcia określonej normy. Znużenie przedwczesne jako forma obrony przed możliwością nowych zawodów. Rozczarowanie bezwolne, starość młodzieńcza, smutek nie pragnący usprawiedliwień, pesymizm łagodnymi falami zatapiający całą rzeczywistość. Lecz już przy bezwolnym smutku wynikającym z tego pesymizmu, smutku, który w ogóle nie szuka pociechy i trwa w osmętniałym bezruchu, napotykamy niekonsekwencję. Istnieje

    szawa 1910, s. 47, 58; — T. Miciński W mroku gwiazd, Kraków 1902, s. 33; — W. Lieder Poezje, Kraków 1889, I, s. 59; — A. Lange Poezje, II. s. 3; — M. Srokowski Chore sny, Lwów 1899, s. 22; — J. Sten Poezje, Warszawa 1899, s. 31; — J. Żuławski Poezje, s. 118; — K. Sterling Nastroje, Warszawa 1900, 6. 10; — J. Wroczyński Gawoty gwiezdne, Lwów 1905, s. 51—52. Wszyscy ci poeci na swój sposób powtarzają argumentację, która w pisanych szpilką na bibułce wierszykach Dębickiego brzmi następująco:

    Rzucałem się namiętnie w bój,
    Za prawdę, ideały,
    Blaski od moich biły zbrój,
    I niosłem sztandar biały...
    Dziś — bezcelowej walki syt —
    Zapadam w sen i ciszę,
    Nie nęci mnie już prawdy mit,
    Marzenie nie kołysze...
    (Ekstaza, 99—100).

  1. S. Lack Z nowszej poezji, „Życie”, 1899, nr 9.