Strona:Kazimierz Wyka - Modernizm polski.djvu/108

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    stusa nad cierpieniami modernistów, ale Orkan w sposób daleki od konsekwencji równie mocno uwidacznia rzekome okrucieństwo i bezwzględność Boga, którego nie wzruszą modły tłumu — wszak takim beznadziejnym akcentem kończą się Suplikacje. Konsekwencji tu nie ma, ponieważ jeżeli Bóg się lituje, nie może być bezlitosnym, ale skoro obydwa przekonania występowały u modernistów, obydwa też Orkan powtórzył. Tłum szalejący nad urwiskiem zawodzi pieśń typową dla szukających w szale zapomnienia[1] — to trzecia jeszcze tradycyjna odbitka.
    Suplikacje jako całość wnoszą jednakże pewien świeższy artystycznie moment przez to, że umieszczone są w ciągu akcji powieści i tę akcję nagle poszerzają do kosmicznych rozmiarów. W ten sposób eschatologia pokolenia nie była dotąd wyzyskiwana, a sama powieść przez ów motyw, który w poemacie wydaje się już ograny, uzyskuje nową perspektywę i głębokość, staje się symbolem przez całą swoją strukturę, teatrem wydarzeń nie spotykanych w tym gatunku literackim:

    Grzmoty...
    Całej ziemi wstrząśnienie.
    Minął czas —
    Spadło kościoła sklepienie —
    Lud ujrzał się na Dolinie Sądu
    Jako rozchwiany las...
    W serca wstąpiła otucha,
    Jako rozbitkom zjawa lądu,
    Tu się rozstrzygnie los —
    W tym miejscu Bóg wysłucha,
    Spotężmy głos![2]

    Wszystko to były jednak gotowe schematy i przekazy eschatologicznego przerażenia. Przed wyobraźnią Tadeusza Micińskiego w jego powieści Xiądz Faust (1911) stanął fakt całkowicie autentyczny i bardzo niedawny: zburzenie sycylijskiego miasta Mesyna przez trzęsienie ziemi

    1. W. Orkan, op. cit., 6. 94:

      Zapomnieć! dalej! wartko! w skok!
      Niech ziemia się rozludni!...
      Rozbity piersią, padnie mrok
      I noc się wypołudni...
      Zapomnieć trosk i łez i krwi,
      Ho, dalej! bez pamięci!

    2. W Orkan Pomór, Warszawa 1938, s. 143.