Strona:Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Erotyki.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


 O 


 morza modre, o łąki w rozkwitach,
o lasy śpiewne pieśnią zadumaną,
kaskady, złotą bryzgające pianą
ku słońcu, co się płomieni na szczytach:

oto ma dusza w czarach i zachwytach
wśród was się miała czuć rozkołysaną
melodyą jakąś, dotąd jej nieznaną,
zrodzoną kędyś w kwiatach i błękitach...

Otoście miały być weselem dla niej,
ogrodem, pełnym woni i kolorów,
i tem smutniejsze jej dzisiaj jesteście...

Śmierć ku niej z morskiej wyziera otchłani,
śmierć się kołysze nad nią w szumie borów
i w kaskad grzmocie i w kwiatów szeleście...