Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
38

rym się popisują ci, co chcą udawać, że znają stary polski język.
Indult — przyśpieszenie samobójstwa.
Inteligencja — dawniej tyle co: rozum, rozsądek, ztąd też „inteligencją“ jeszcze i dziś w innych krajach nazywają zbiór ludzi wykształconych. Natomiast do inteligencji w Krakowie przy wyborach do rady miejskiej, prócz prawdziwej inteligencji zalicza się jeszcze każdy, kto płaci 32 koron podatku osobisto-dochodowego, choćby ani czytać ani pisać nie umiał.
Intercyza — brak zaufania do teściów, lub też podejrzywanie „ukochanego“ przez „ukochaną“ o pociąg do złodziejstwa.
Interes — stały zastępca miłości w stosunkach ludzkich; wyrażając się po handlowemu, jest to prokurzysta, mający prawo podpisywać jej firmę; można go wreszcie nazwać pełnomocnikiem (plenipotentem) miłości, uprawnionym do działania w jej imieniu. Interes np. w zastępstwie miłości łączy ludzi pomiędzy sobą; on prawie wyłącznie kojarzy małżeństwa, nawiązuje przyjacielskie stosunki, stwarza dzieła użyteczności publicznej. Stąd też ludzie wciąż się mylą i mieszają te dwa pojęcia. Jeżeli np. słyszymy, że ktoś przez miłość dla sztuki stworzył jakąś instytucję artystyczną, albo przez miłość dla literatury założył pismo, przez miłość dla cierpiących wybudował zakład leczniczy i t. p. — to na dziesięć wypadków dziewięć razy przysiądz można, że uczynił to dla własnego interesu. Złym interesem jest mówić i pisać prawdę, ztąd rzadko spotykać się z nią można. Najgorszy interes być bezinteresownym.
Iść za mąż chce każda panna, a kiedy do tego przyjdzie, żadna iść nie chce, a każda woli jechać karetą, a choćby dorożką. Najprędzej idą pieniądze.