Strona:Kazimierz Bartoszewicz - Słownik prawdy i zdrowego rozsądku.djvu/138

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
130

Każda mówiąc o miłości,
Okiem w inną stronę strzela;
I jak Ewa tak ulega
Słowom węża kusiciela.

Z jej usteczek koralowych,
Wciąż wygląda djablik mały;
Chce by do jej drobnych nóżek,
Plackiem padał naród cały.

Ubiór modny jej marzeniem,
Ideałem zaś fryzura;
Cukierkami się objada,
U Clotina, Loursa, Toura.

Lubi flircik i ślizgawki,
Teatr, spacer, cyrki, bale;
Całą piersią chce oddychać,
W hucznym życia karnawale,

Lecz choć wszystkie są zdradliwe,
I złośliwe jakby żmijki;
To pomimo to jednakże,
Bardzo lubię te bestyjki.

I pragnąłbym, aby w niebie,
Gdy opuszczę życia szranki,
Dał Piotr święty mi pokoik
Obok jakiej Warszawianki.

Od siebie autor Słownika doda jeszcze, że znał i zna w Warszawie kobiety tak wielkiego serca i takiego poczucia obowiązków, że żart i satyra powinny stać przed niemi z odkrytą i pochyloną głową.
Wawrzyn, to samo co liście bobkowe. Używa się ich zarówno do potraw mięsnych, jak do wieńczenia poetów i artystów.