Strona:Kaszubi na tle etnografji Polski.djvu/083

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.
uosobienie
śmierci
i chorób

Charakter istot demonicznych ma także śmierć i rozmaite choroby. Śmierć, wedle dawnych wierzeń kaszubskich, jest to blada niewiasta w białem odzieniu, pukająca do domów, w których ma umrzeć ktoś do trzech dni. Zwierzęta a także i niektórzy ludzie odczuwają jej zbliżanie się [Lorentz 56 107]. Podobnie i w puszczy sandomierskiej wyobraża sobie lud śmierć w postaci kobiety, odzianej w białe płachty. W powiecie rzeszowskim występuje ona w odziewadle białem, około szyi zawitem. Wedle wieśniaków z Lubelskiego — to taka jasna pani bieleńka [Biegeleisen 13 1—2]. Lud nadrabski utrzymuje, iż w przeddzień zgonu człowieka puka ona trzykrotnie w okno dotyczącego domu, a również w Działdowie wierzą, że śmierć przychodzi przez trzy wieczory z rządu i puka do okna, by oznajmić o zgonie [Biegeleisen 13 3]. Ale oprócz tego lud kaszubski wyobraża sobie, pod wpływem obrazów kościelnych, śmierć w postaci kościotrupa z kosą, przyodzianego w czarny płaszcz [Lorentz 56 107]. Wyobrażenie to oczywiście jest również w Polsce powszechne, a w związku z niem pozostają polskie nazwy śmierci jak kostka, kostusia itd. [Biegeleisen 13 2].

Lud kaszubski zna także uosobienia chorób zwłaszcza cholery, zwanej także dżumą lub czarną śmiercią, oraz zarazy, zwanej także powietrzem. Wszystkie te choroby wyobraża sobie lud w postaci kobiecej. Cholera jest to brzydka, wysoka, chuda kobieta w płachcie, z włosami rozpuszczonemi. O ile człowiekowi uda się ją przenieść przez granicę, wygasa ona. Natomiast zaraza jest to jakby ciemna chmura o kształtach kobiecych, owinięta zupełnie w całun, o długich nogach i rękach. Nieraz wskakuje komuś na plecy i każe się nosić [Lorentz 56 107]. Właściwie niema tu jednak zbyt wyraźnego rozróżnienia cholery i zarazy, podobnie jak w Polsce, gdzie istnieje wiele analogicznych wierzeń. Pod Wieliczką lud wyobraża sobie te choroby w kształcie siwego dymu, który leci skupiony, jak pas płótna rozciągnięty, a na kogo padnie, ten zaraz umiera. Również w Gościejowie w powiecie obornickim widziano zarazę pod postacią płachty. Na Kujawach lata mór w postaci dziewicy, owiniętej w płachty. Albo też ma wygląd kobiety chudej, bladej i okrytej białem prześcieradłem [Biegeleisen 10 289—290]. Istota ta każe się przynosić lub przywozić do wsi, przyczem pomoc tę zwykle nagradza.
Wedle wierzeń kaszubskich można się przed morem uchronić w ten sposób, że sześć dziewcząt nagich musi się zaprząc do pługa, powozić musi wdowa, która przez siedem lat żyła uczciwie we wdowim stanie, popędzać zaprzęg ma czysty młodzieniec, a inny ma pilnować rzeczy. W zupełnem milczeniu muszą tak oborać