Strona:Karol May - Zwycięzcy.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


ce nastąpi i że wraca do Hilleh; przyrzekłem mu towarzyszyć, i do rana być jego gościem. Pozostawiliśmy uprzednio pakunek z pięciu tysiącami tumanów na górze w pokoju Nr. 3, gdyż były tam zupełnie bezpieczne; teraz zaś udaliśmy się tam, by je zabrać. Uprzątanie podziemi szło bardzo żwawo. Gdy się pasza dowiedział, że zamierzam wkrótce udać się do miasta, zaprosił mnie, abym zamieszkał w „pałacu rządowym“; zmuszony bylem jednak odmówić wobec uprzednio danego bimbasziemu słowa. Ażeby rozproszyć me obawy, generał oświadczył mi, że nie czuje się z tego powodu bynajmniej dotknięty; przy nawale pracy i tak nie byłby w stanie dostatecznie mną się zająć tego wieczora. Skorzystałem teraz ze sposobności, by opowiedzieć mu to, o czem całkowicie zapomniałem, mianowicie, że, dla zaostrzenia gorliwości żołnierzy przy zdobywaniu Birsu, przyrzekłem każdemu z nich po sto, a podoficerom po dwieście piastrów. Pochwalił to i natychmiast wypłacił mi ze znalezionych pieniędzy odnośną sumę
Ośmielony tą gotowością, opowiedziałem mu również, jak długo biedny bimbaszi był bez

95