Strona:Karol May - Zmierzch cesarza.djvu/79

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    nej, później do Queretara. Cóż będzie, gdy mnie poznają i dowiedzą się, że nie jestem lekarzem Floresem z klasztoru La Cruz, ale doktorem Hilariem z delia Barbara? Jedyny ratunek w ucieczce...
    Naprózno szukał sposobności. Zjawiła się dopiero teraz, gdy dotarli do kotliny, którą trzeba było okrążyć.
    Prowadziła tędy droga bardzo wąska. Piesi i jeźdźcy musieli posuwać się gęsiego. Flores rozglądał się badawczo na wszystkie strony. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Jeżeli mu się uda dotrzeć do zarośli, zakryją go i żadna kula doń nie dotrze.
    Rozejrzał się raz jeszcze, potem skoczył na lewo.
    — Trzymajcie go! — zawołał eskortujący żołnierz.
    Dopiero teraz ujrzano Floresa, olbrzymiemi susami pędzącego ku zaroślom. Padło kilkanaście strzałów karabinowych. Za późno! Zbieg skrył się w zaroślach. Otoczyła go gęstwina krzewów. Wszystkie kule chybiły. Był tak szczęśliwy, że nie mógł zapanować nad okrzykiem triumfu.
    Okrzyk ten był za wczesny. Kurt Unger obserwował Hilaria po drodze, raczej pod wpływem przeczucia, niż obawy. Jechał niedaleko, zboku, kiedy zaś dotarli do kotliny, jeszcze bardziej zbliżył konia do Hilaria. Nie zauważył tego lekarz.
    Skoro Hilario pobiegł nadół w kierunku kotliny, starając się dotrzeć do zarośli, Kurt skierował konia na lewo i pogalopował nad urwiskiem. Wyprzedził zbiega, przedzierającego się przez zarośla, zsiadł z ko-

    77