Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/477

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   447   —

— Spokojnie zatem powierzam twej pieczy ubranie mego przyjaciela i władcy. Polecam ci je wysuszyć i wyprasować, a to rozdarcie uczynić niewidzialnem. Jeśli się dobrze z zadania wywiążesz, otrzymasz bakszysz, a wierni wszystkich krajów będą się radować twą sztuką i rozsławią imię twoje aż po owe granice, gdzie się kończy wszechświat. Weź ubranie i niech cię Allah oświeci!
Uśmiałem się, wyobraziwszy sobie poważne oblicze Halefa, z jakiem wygłosił tyradę. Gdy wrócił, zastał mnie badającego opatrunek gipsowy.
— Po nim także widać, że był w wodzie — rzekł — Czy rozmiękł?
— Nie, ale chciałbym go odjąć. Minęło dopiero kilka dni od czasu założenia go, ale sądzę, że się już można odważyć.
Odjęliśmy więc opatrunek naszemi nożami, przyczem nie odczułem wcale bolu. To był dobry znak. Po usunięciu gipsu spróbowałem stąpać. Udało się nadspodziewanie. Przeszedłem się nawet parę razy po alkierzu, naciskając dość mocno nogą. Okazało się teraz, że zwichnięcie przecież było mniejsze, niż sądziłem.
— Teraz nie włożysz już tych butów na gościec? — zapytał hadżi i wskazał na wymienione obuwie, które wskutek przemoczenia przybrało zaiste opłakaną postać.
— Nie, tu je zostawię.
— Darujmy je robotnikom na sitko do kawy, ponieważ w tych stronach przepuszczają ludzie kawę przez worek, żeby im nie smakowała zanadto. Allah ma w państwie swojem bardzo różnorodne stworzenia. Teraz możesz znowu nosić swoje długie skórzane buty i będziesz wyglądał całkiem inaczej. W tych butach, skutecznych przeciw gośćcowi, wyglądałeś jak przodek pradziadka, który już w potopie zęby utracił. Czy mam przynieść skórzane buty? Przypiąłem je do mego konia.
Skinąłem na znak zgody i przekonałem się potem, że noga miała w tych butach dostateczne oparcie. Ponieważ przez dzień siedziałem przeważnie w siodle, więc jej zbytnio nie wysilałem.