Strona:Karol May - Przez kraj Skipetarów.djvu/351

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
—   327   —

Aby dzieci ustrzec przed złym wzrokiem, obwiązuje im się szyję czerwonemi wstążkami, albo zawiesza się kawałek korala w kształcie ręki.
Dorośli mogą tylko jednym sposobem bronić się przed skutkami złego wzroku. Polega on na tem, że się przed dotyczącym człowiekiem podnosi rękę z rozczepierzonymi palcami. Kto to zrobi i oddali się potem prędko, ten jest zabezpieczony przed zgubnem działaniem jettatury.
— Jestem z tego mieszkania bardzo zadowolony — powiedziałem. — Zapewne przyniesiesz nam jeszcze na wieczór lampę?
— Rozumie się, a to w czasie podania kolacyi. Czy masz jeszcze jakie życzenie, panie?
— Wody, oto wszystko, czego nam na teraz potrzeba.
— Spieszę, by jej wam przynieść. Mam nadzieję, że nie będziecie narzekali na moją usługę. Takich panów, jak wy, należy obsługiwać jak najprędzej. Słyszałem, co mówliście do pana. Posiadacie mój szacunek i oddanie się. Serce mi drżało, kiedy słuchałem o niebezpieczeństwach, przez was przebytych. Allah was osłaniał swoją potęgą, bo inaczej bylibyście już dawno zginęli.
— Tak, Allah nas zawsze ocalał. Obdarzył mnie też czemś, co mnie chroni w każdem niebezpieczeństwie tak, że żaden wróg nic mi zaszkodzić nie zdoła.
Ciekawość obudziła się w nim natychmiast.
— Co to jest, panie? — zapytał wyczekująco.
— Moje oko.
— Twoje oko? Jakto?
— Popatrz mi raz otwarcie i prosto w oczy!
Uczynił to.
— No i nie zauważyłeś niczego?
— Nie, effendi.
— Czy nie uderza cię nic w moich oczach?
— Nie.
— To właśnie jest dla mnie dobre, że nic po mnie